18/10/2017

Skansen w Tokarni

Skansen w Tokarni

W tym roku postanowiliśmy z Miśkiem, że wakacje zaczniemy już od pierwszego dnia urlopu. W nasz blisko dwutygodniowy wypoczynek mieliśmy się udać do Przemyśla, a po kilku dniach w Bieszczady. Rzecz jasna pierwszy dzień rozpoczęliśmy od podróży w kierunku Przemyśla, ale z mocnym postanowieniem zahaczenia o jakieś atrakcje. Jakoś tak nam wyszło, że najwygodniej będzie zobaczyć zamek w Chęcinach i skansen w Tokarni.

Niestety, pierwszy punkt programu okazał się być sporym niewypałem. Już na wstępie okoliczni mieszkańcy poinformowali nas, iż burmistrz Chęcin postanowił remontować zamek, w związku z czym jest zamknięty dla turystów. Niezrażeni tym komunikatem, podjechaliśmy pod warownie, karnie uiściliśmy opłatę parkingową, po czym nadzialiśmy się na szereg komunikatów o zakazie wstępu do obiektu. Skoro już parking był opłacony, podobnie jak szereg innych turystów postanowiliśmy wedrzeć się pół legalnie na teren zamkowy. Nie omieszkaliśmy zauważyć, iż to, że zamek jest zamknięty nie przeszkodziło działać masie sklepików z chińszczyzną i „pamiątkami” z okolicy. Cóż… wiele nie zobaczyliśmy, zamek był faktycznie zamknięty, choć nie przeszkodziło mi to w zrobieniu kilku fotek.

Ten niezbyt udany przyjazd niespecjalnie nas zraził i wartko się udaliśmy w kolejne miejsce. Skansen w Tokarni. Trochę się obawialiśmy czy i tutaj jakiś decydent nie postanowił robić remontu w najgorętszym okresie turystycznym, ale na szczęście nasze obawy szybko się rozwiały. Po krótkim czasie nasz podziw dla zarządcy tego obiektu zaczął rosnąć i rosnąć. Wygodny parking, niedrogie bilety, jasne oznaczenia i swoboda chodzenia po obiekcie zrobiły na nas bardzo pozytywne wrażenie. Wejść można było do każdej chatki, w niektórych byli przewodnicy chętnie opowiadający o przybytkach. Ilość osób nie była dla nich limitem. Nie raz i nie dwa, przewodnicy oprowadzali tylko nas dwoje. Dzięki temu zwiedzaliśmy skansen swoim własnym tempem, nie poganiani przez nikogo. A była to o tyle istotna sprawa, iż teren muzeum jest spory, więc możliwość odpoczynku przyjęliśmy z wielkim zadowoleniem. Wisienką na torcie okazały się być toalety: duże, czyste i zadbane. Być może podnieta ubikacją nie jest najwłaściwsza, ale fakt, że po podróży i zwiedzaniu można umyć ręce w komfortowych warunkach tylko zwiększył poziom naszego zadowolenia.

Do skansenu w Tokarni chętnie jeszcze wrócę i polecam je wszystkim entuzjastom zabytków i dawnego budownictwa. Żal tylko że nie wszystkie miejsca turystyczne są zarządzane z takim zdrowym rozsądkiem.

_MG_0126

_MG_0136

_MG_0145

_MG_0169

_MG_0150

_MG_0154

_MG_0156

_MG_0168

_MG_0165

_MG_0172

_MG_0173

_MG_0178

_MG_0183

_MG_0161

_MG_0198

_MG_0200

_MG_0211

_MG_0215

_MG_0219

_MG_0217

_MG_0224

_MG_0239

_MG_0247

_MG_0147

Fotografie , Miejsca
Share: / / /

2 odpowiedzi na “Skansen w Tokarni

  1. ania% pisze:

    Ciekawe co by na to powiedzieli chłopi z tamtej epoki – że się dzisiaj ich chaty podziwia 🙂 Ja chętnie bym w takiej zamieszkała. PS Wygodny, czysty wychodek bez kolejki to ważna rzecz – każdy turysta potwierdzi 😀

  2. Alice pisze:

    Piękne zdjęcia. Byłam w Tokarni kilka razy a pewnych rzeczy nie widziałam (może nie było ekspozycji). Dzięki tym zdjęciom wróciłam i odkryłam Tokarnię na nowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *